Cały naród buduje stadiony.

czerwiec 28th, 2007

Stadiony na EURO 2012 nie powstaną za unijne pieniądze. Za późno też na partnerstwo publiczno-prywatne. Zapłaci społeczeństwo.

Cztery główne areny piłkarskich mistrzostw Europy mają kosztować około 3 mld zł. Najwięcej, około 1,25 mld zł, pochłonie warszawskie Narodowe Centrum Sportu w miejscu dzisiejszego Stadionu Dziesięciolecia.
Polskie areny EURO 2012 wybudujemy bez funduszy unijnych. Co do tego jest w ministerstwie zgoda - przyznaje Anna Siejda, dyrektor Departamentu Wdrażania Programów Rozwoju Regionalnego w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, uważa, że prywatny biznes też raczej groszem nie sypnie.
Symptomatyczny jest przykład stadionu Wembley, którego budowa w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) trwała pięć lat od momentu podjęcia decyzji. A przecież Anglicy są specjalistami od PPP - 15 proc. tamtejszych inwestycji infrastrukturalnych powstaje właśnie w ten sposób. W Polsce takich projektów jest jak na lekarstwo, sportowych nie ma wcale.

Jestem niemal pewny, że te obiekty powstaną wyłącznie z pieniędzy publicznych. Na nic innego nie ma czasu. Zgodnie z wymogami UEFA, musimy być gotowi nie w 2012, ale już w 2010 r. - mówi prezydent Wrocławia.

Cień nadziei

Poznań i Gdańsk nadal się jednak łudzą.
Od początku wiadomo było, że stadion sfinansuje budżet centralny. Ale nie sztuka coś postawić, sztuka potem zagospodarować, by przynosiło zyski. Samorząd nie potrafi tego zrobić. Liczymy na biznes - mówi Maciej Frankiewicz, wiceprezydent Poznania.

Poznań chce, by operatorem stadionu po jego budowie została komercyjna spółka, która dołoży się do inwestycji, by w zamian przez 20 lub więcej lat czerpać zyski z niego.

Władze Gdańska liczą z kolei, że prawie 45-50 proc. z szacowanych na 670 mln zł kosztów stadionu Baltic Arena pokryją prywatni inwestorzy. W zamian otrzymają atrakcyjne grunty przy stadionie lub w innych częściach miasta.

Zbiegi okoliczności

Marzenia Poznania i Gdańska mogą się ziścić, ale pod warunkiem wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności. A na nie coraz trudniej liczyć: Gdańsk nie może dopiąć budżetu, bo nie wie, ile państwo dołoży mu do stadionu.
O to pytają inwestorzy - mówi Renata Wiśniowska, pełnomocniczka prezydenta Gdańska ds. budowy Baltic Arena.

Ponadto Sejm musi przyjąć w końcu specjalną ustawę dla EURO 2012, którą rząd obiecuje od chwili, gdy Polska z Ukrainą wygrały prawo do organizacji imprezy (przepisy mają m.in. uniemożliwiać odwoływanie się bez końca w przetargach). Poza tym w Polsce musi się zmienić nastawienie do partnerstwa publiczno-prywatnego. Na razie samorządowcy i biznesmeni obawiają się takich projektów: dmuchają na zimne, by uniknąć posądzeń o korupcję. Nic dziwnego: jeszcze w marcu premier Jarosław Kaczyński grzmiał z trybuny sejmowej, że PPP trzeba zlikwidować.
Wreszcie Gdańsk i Poznań, by skorzystać z publiczno-prywatnej formuły, muszą znaleźć sposób na jej spisanie poza ustawą.
Prochu nie zamierzamy wymyślać. Oprzemy ją na kodeksie cywilnym - mówi Maciej Frankiewicz.

Dużo tych poznańsko-gdańskich zbiegów okoliczności. Dlatego, o czym zapewnia Renata Wiśniowska, Gdańsk powoli zastanawia się nad emisją obligacji miejskich na budowę Baltic Areny. Oby się udało. W przeciwnym razie za stadiony zapłacimy wszyscy, albo… EURO 2012 odbędzie się we Włoszech.

Prywatny znaczy zdrowy

Skrót PPP można rozwinąć tak - prywaciarz przejmuje problem. Gdyby tylko odpowiednie osoby w Polsce o tym wiedziały…Jeżeli zgodnie z naszymi przewidywaniami nie wystarczy czasu na partnerstwo publiczno-prywatne po EURO 2012 zostaniemy z czterema - a może nawet sześcioma - problemami. Czyli stadionami zbudowanymi za 4 miliardy z budżetu, których nie będzie jak zagospodarować. Jeśli stadiony nie będą mieć dobrego zarządcy - a państwo do najlepszych nie należy - trzeba będzie do nich dokładać.

PPP pozwoliłoby uniknąć dokładania do piłkarskich aren po zakończeniu mistrzostw Europy 2012. Partner prywatny przejąłby to ryzyko.

Istotę problemu świetnie uchwycił Keith Edelman, dyrektor zarządzający Arsenalu, jednego z najlepszych piłkarskich klubów Anglii. Zanim Arsenal zaczął grać na nowym stadionie Keith Edelman, oświadczył, że się nie martwi, bo jeżeli spółka zarządzająca obiektem nie zapewni jego odpowiedniego wypełnienia, to po prostu upadnie. Arsenal na tym nie straci, bo znajdzie innego partnera. Stadion jest własnością firmy Ashburton Properties Limited i banków.

Anglia jest tu zresztą najodpowiedniejszym przykładem. W ojczyźnie futbolu bardzo rzadko buduje się stadiony z publicznych pieniędzy. I nie mają tam ani starej, ani nowej ustawy o partnerstwie, nie mają jej wcale. Mimo to - w mniej czy bardziej skomplikowanej formule PPP - powstały nowe Wembley (piłka nożna, lekkoatletyka), wspomniany stadion Arsenalu czy Stanford Bridge, gdzie gra Chelsea.
Anglicy wiedzą, że na budowie stadionu się nie kończy. Później ważne są przychody. Dlatego obok powstają hotele, biurowce, supermarkety etc. Tylko 30 proc. przychodów stadionu wiąże się z płytą piłkarską. Obiekt musi mieć w grafiku około 250 różnych imprez rocznie - mecze piłkarskie to tylko część. Zarządzanie stadionem jest biznesem, który nie toleruje amatorów, urzędników i polityków. W Polsce nikt tego nie rozumie - mówi Marceli K. Król, biznesmen, propagator PPP w Polsce, doradca w tego typu projektach.

Polacy jednak raczej się nie przekonają, jak funkcjonuje prywatnie zarządzany stadion. Chyba że ktoś pójdzie po rozum do głowy. I to szybko.

Rafał Kerger
Puls Biznesu

“Nie mamy żadnych szans zdążyć na Euro 2012″

czerwiec 25th, 2007

Pięć lat budowano nowe Wembley, choć robili to najlepsi. Przyjmując, że budujemy tempem, jakie narzucają obecne przepisy, nie mamy żadnych szans zdążyć nie tylko na Euro 2012, ale nawet na 2020 - mówi profesor Stefan Kuryłowicz, projektant Stadionu Narodowego

Zdążymy wybudować Narodowy w cztery lata, skoro budowa Wembley zajęła aż pięć?

W projekcie opracowanym w lutym 2006 nasz harmonogram zakładał, że jeżeli robota ruszy natychmiast, zdążymy na 2012 rok. Minął już rok i trzy miesiące. Zanim zamknięta zostanie procedura nowego konkursu i podpisane umowy z autorami poszczególnych obiektów minie kolejne pół roku, a może rok. To trudna do wytłumaczenia strata.Budowa Wembley trwała pięć lat, a trzeba pamiętać, że w jego budowę zaangażowani byli najwięksi profesjonaliści na świecie! Ludzie działający w kraju o znacznie prostszych procedurach administracyjnych. Kraju ze 150-letnią tradycją budowy stadionów. W którym w 1851 roku architekt Joseph Paxton w osiem dni zaprojektował stadion Crystal Palace o powierzchni szklanej ścian i dachów równej 95 tys. m kw. Dla porównania, szklany dach Stadionu Olimpijskiego w Monachium ma 35 tys. m kw. I stadion Crystal Palace zbudowano w cztery miesiące! Nie znam kompetencji znakomitych członków komitetu odpowiedzialnego za budowę stadionów na Euro 2012. Ale znam znaczną część ludzi w Polsce, którzy profesjonalnie zajmują się obsługą dużych inwestycji budowlanych, w tym sportowych. Z owych ludzi nie ma w tym komitecie nikogo.

Sejm ma przegłosować specjalny pakiet ustaw, żeby przyspieszyć budowę sześciu stadionów na Euro.

Przyjmując, że budujemy tempem, jakie narzucają obecne normy administracyjne, nie mamy żadnych szans, żeby zdążyć ze wszystkim nie tylko na 2012, ale nawet na rok 2020. Przede wszystkim musi być widoczna wola zbudowania tych obiektów. Ona musi wylewać się uszami. Obecnie mam wrażenie, że po pierwszym entuzjazmie po ogłoszeniu decyzji UEFA ta wola odrobinę osłabła. Może nie wiem o wszystkich sprawach, ale nie dostrzegam szczególnej presji.

W pierwszej kolejności powinna zostać zmieniona ustawa o planowaniu przestrzennym. Po drugie ustawa o zamówieniach publicznych. Z obecnym trybem w 2012 nie zaczniemy jeszcze budować, bo nadal będziemy rozstrzygać protesty. Przedsięwzięcia o nieporównanie mniejszej skali niż stadiony na mistrzostwa Europy potykały się w tym kraju o bezwładność administracji i brak decyzyjności.

Budowa Wembley tak bardzo się przeciągnęła, bo stadion powstał w miejscu starego. Może więc Stadion Narodowy powinien stanąć w szczerym polu?

Narodowy zostanie zbudowany od zera, bo stadion X-lecia nie daje możliwości przebudowy. Poważny problem stanowi jednak masa materiałów, która została użyta do jego budowy, a zwłaszcza olbrzymie ilości gruzu ze zburzonej Warszawy. Widziałem kalkulacje zakładające, że do wywozu takiej ilości gruzu potrzeba stu ciężarówek jeżdżących 24 godziny na dobę przez pół roku. Obecna przepustowość ulic Warszawy stawia pod znakiem zapytania to przedsięwzięcie. Nasza koncepcja zakładała zachowanie jak największej masy ziemi, żeby trzeba było jak najmniej wywozić. Część wału miała pomagać wejść na jeden z pośrednich poziomów stadionu.

źródło:

Gazeta Wyborcza 

Kraków i Chorzów czekają do września na decyzje.

czerwiec 21st, 2007

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz powiedział w czwartek w Łodzi, że być może we wrześniu dowiemy się, czy istnieje szansa, aby Mistrzostwa Europy w 2012 r. odbyły się nie w 4, a w 6 polskich miastach.

Listkiewicz podczas konferencji z dziennikarzami przypomniał, że w poniedziałek wspólna delegacja polsko-ukraińska zasugerowała UEFA, żeby organizatorami ME było 12, a nie 8 miast. Wówczas Polska gościłaby uczestników imprezy w 6 miastach.

“Być może we wrześniu będziemy już wstępnie wiedzieli, czy jest szansa na takie rozwiązanie. Cieszy mnie, że Kraków i Chorzów zachowują się tak, jakby przygotowywały się do imprezy. To bardzo dobrze” - powiedział prezes.Listkiewicz spotkał się po południu z prezydentem Łodzi Jerzym Kropiwnickim, a później z marszałkiem województwa łódzkiego. Wcześniej prezes PZPN wraz z wiceprezydent Łodzi Hanną Zdanowską, oglądał obiekty Łódzkiego Klubu Sportowego przy Al. Unii. To właśnie tam do końca 2010 ma powstać nowoczesny stadion piłkarski.

“Gdyby dziś zapadała decyzja dotycząca wyboru miast w których odbywałyby się mecze Mistrzostw Europy w 2012 r. to być może byłaby ona inna. Widać, że w Łodzi wiele się zmieniło w ciągu ostatnich dwóch lat. Jeśli okaże się, ze finalistów Euro będziemy gościć w sześciu miastach, to wówczas powołany na mistrzostwa specjalny sztab, zdecyduje, które miasta będą rezerwowymi” - mówił Listkiewicz. Nie wykluczył, iż miastem tym może być Łódź.

Prezes po spotkaniu z prezydentem poinformował, że w przyszłym roku jeden z meczów reprezentacji odbędzie się prawdopodobnie w Łodzi.

źródło:

www.wp.pl

Konferencja Euro 2012

czerwiec 21st, 2007

Euro 2012 w Chorzowie? Atutów ku temu nie brakuje. Trzeba je tylko umiejętnie wyeksponować - zapewnia minister sportu, Tomasz Lipiec.

Sztuka sprzedaży

Dlaczego mecze Euro 2012 mają się odbywać tylko na dziesięciu stadionach zlokalizowanych w dwóch krajach, skoro przed trzema laty na tylu właśnie arenach rozegrano turniej finałowy w niewielkiej Portugalii? - pytał minister sportu Tomasz Lipiec, który wczoraj w Katowicach spotkał się z dziennikarzami. - Polska i Ukraina to ogromny obszar geograficzny, na którym zamieszkuje 85 milionów ludzi. Jesteśmy zdania, że mistrzostwa Europy za pięć lat powinny się odbywać na dwunastu stadionach i takie stanowisko niezłomnie prezentujemy w kontaktach z luminarzami UEFA.

Mityng z przedstawicielami mediów nie był przypadkowy. Dwa dni wcześniej polska delegacja gościła w Nyonie - szwajcarskiej siedzibie europejskiej federacji - gdzie złożyła oficjalny wniosek o prawo organizacji Euro 2012 nie na czterech, a na sześciu polskich obiektach. Oznacza to, że kandydatury Chorzowa i Krakowa wciąż pozostają w grze. Dla przeciwwagi Ukraińcy, jako współgospodarze imprezy, zgłosili Odessę i Charków.

Jakie są szanse na akceptację ze strony europejskiej centrali? Prezes PZPN, Michał Listkiewicz, pozostaje ostrożnym optymistą: - Myślę, że UEFA w sumie zwiększy liczbę miast do dziesięciu. A więc w Polsce mistrzowskie potyczki będziemy oglądali na pięciu stadionach. Przypomnijmy, że status miast-gospodarzy turnieju finałowego mają już u nas Gdańsk, Poznań, Wrocław i Warszawa. Brak w tym zestawieniu Chorzowa, gdzie mieści się najbardziej legendarny stadion nad Wisłą, wywołał sporo kontrowersji. Władze regionu przypuściły zmasowaną ofensywę, by zmienić ten stan rzeczy. - I prawdopodobieństwo powodzenia jest ogromne - przekonuje minister Lipiec. - Atutów ku temu nie brakuje. Trzeba je tylko umiejętnie wyeksponować, a mówiąc kolokwialnie - „sprzedać”. Dobrych wieści możemy spodziewać się w grudniu. Wtedy bowiem może się okazać, że w mistrzostwach Europy zagrają aż 24 drużyny. Tego oczekujemy.

W sierpniu na wszystkich obiektach pretendujących do roli aren Euro 2012 odbędzie się wizytacja specjalnych wysłanników UEFA. Wnioski pokontrolne będą miały oczywiście charakter niewiążący, bowiem wszystkie stadiony muszą być gotowe do użytku do roku 2010. Tymczasem priorytetowe zadania nie dotyczą tylko scen rywalizacji, lecz również infrastruktury komunikacyjnej. - Ta sfera wymaga gruntownej rewitalizacji, ale środki na to są - uspokaja szef resortu sportu. - Aby móc je wykorzystać, musimy jednak szybko i sprawnie uprościć wszelkie procedury legislacyjne. Trzeba też nieco przemeblować listę inwestycji strategicznych.

źródło:

http://www.dzienniksport.com/

Ukraina uspokaja UEFA w sprawie Euro

czerwiec 21st, 2007

Ukraiński minister sportu Wiktor Korż odrzucił sugestie UEFA, jakoby spór dotyczący budowy stadionu w Kijowie mógł zagrozić organizacji wraz z Polską piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku.

Korż wyjaśnił, że rząd wstrzymał budowę centrum handlowo- rozrywkowego w pobliżu planowanej areny Euro 2012.

“Pan Michel Platini nie powinien się martwić. Rząd ma świadomość istnienia problemu i w najbliższym czasie podejmie ostateczne decyzje w tej sprawie. Stadion Olimpijski w Kijowie zostanie przebudowany i będzie gotowy na mistrzostwa. Mamy już na to odpowiednie środki” - powiedział ukraiński minister sportu.

UEFA już wielokrotnie podkreślała, że powstanie centrum w pobliżu stadionu naruszy normy bezpieczeństwa. Strona ukraińska negocjuje z konsorcjum budującym kompleks handlowy - proponuje rekompensatę finansową i inną lokalizację obiektu.

źródło:

www.wp.pl

UEFA wytyczyła zadania do zrealizowania.

czerwiec 18th, 2007

Do końca lipca współorganizatorzy Euro- 2012 - Polska i Ukraina - muszą wyznaczyć szereg fachowców, którzy będą partnerami UEFA w wielu kwestiach dotyczących mistrzostw - powiedział PAP prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz po poniedziałkowym spotkaniu z przedstawicielami europejskiej federacji w szwajcarskim Nyonie.

“Do końca lipca musimy wyznaczyć fachowców, którzy będą partnerami UEFA m.in. w sprawie bezpieczeństwa, budowy lotnisk i hoteli, rozbudowy sieci dróg, połączeń kolejowych oraz ośrodków treningowych dla uczestników. Specjaliści z poszczególnych dziedzin znajdą się w sztabie organizacyjnym i będą do dyspozycji UEFA” - powiedział Listkiewicz.



Poniedziałkowe spotkanie przedstawicieli sztabów organizacyjnych Euro-2012 w Polsce i na Ukrainie z przedstawicielami UEFA trwało ponad pięć godzin. Wzięli w nim udział m.in. prezydent kontynentalnej federacji Michel Platini, sekretarz generalny UEFA David Taylor oraz dyrektorzy wszystkich departamentów związanych z turniejem mistrzowskim, a także Listkiewicz, szef polskiego sztabu Maciej Grześkowiak, odpowiadający w PZPN za sprawy Euro-2012 Adam Olkowicz oraz prawnik Adrianna Bronikowska.

“Wystąpiliśmy oficjalnie o możliwość organizowania przez Chorzów i Kraków meczów mistrzostw Europy w 2012 roku. W ten sposób spotkania odbywałyby się w sześciu polskich miastach. Nasza inicjatywa spotkała się z życzliwym przyjęciem, aczkolwiek decyzji oczywiście jeszcze nie ma. Poza tym UEFA zaakceptowała propozycję Wrocławia, który rozważa przebudowę Stadionu Olimpijskiego lub budowę nowego obiektu. Każda decyzja Wrocławia spotka się z aprobatą władze europejskiej federacji” - stwierdził prezes PZPN.

Spotkanie w Nyonie było pierwszym od dwóch miesięcy oficjalnym kontaktem strony polskiej i ukraińskiej z przedstawicielami UEFA od momentu ogłoszenia decyzji o przyznaniu prawa organizacji mistrzostw Europy.

“Zreferowałem, co udało się zrobić w tym czasie, mówiłem o trwających pracach legislacyjnych, o zmianach w przepisach, które usprawnią przygotowania do Euro-2012″ - dodał Listkiewicz. Jak powiedział, zapewniał także Platiniego, że w Polsce nie zabraknie pieniędzy na niezbędne inwestycje.

“Ważne, że nasze prace osobiście nadzoruje premier, podobna sytuacja jest na Ukrainie” - stwierdził szef polskiej piłkarskiej centrali.

“UEFA przedstawiła przejściowe logo turnieju, które będzie obowiązywało do czerwca 2008 roku. Nie jest jakieś wyszukane, na górze napis UEFA, poniżej Polska i Ukraina” - zakończył Michał Listkiewicz.

Kolejne spotkanie organizatorów Euro-2012 z przedstawicielami UEFA zaplanowano na wrzesień. Już 22 czerwca w Warszawie odbędzie się spotkanie z przedstawicielami lokalnych komitetów organizacyjnych, którzy zostaną zapoznani z ustaleniami poczynionymi w Nyonie.

źródło: wp.pl